|
|
Aktualności
Dziewiąte spotkanie Radia Maryja i TV Trwam w Terliczce
27 czerwca w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej i św. O. Pio mogliśmy gościć dwie największe rozgłośnie katolickie w naszym kraju -
Radio Maryja i TV Trwam. Na dziewiąte spotkanie z Radiem Maryja przybyło wiele grup modlitewnych z Przeworska, Nienadówki, Leżajska, Sanoka,
Leska, Jarosławia, Sokołowa Młp., a także wierni z sąsiednich miejscowości. Nie zabrakło również ważnych osobistości politycznych - posłów i senatorów.
Uroczystość rozpoczęła się krótką odezwą przybyłego do Terliczki z Torunia O. Benedykta Cisonia - przedstawiciela Radia Maryja. O. Benedykt
w bardzo ciekawy i interesujący sposób przybliżył najważniejsze cele i zadania rozgłośni katolickiej, a także zachęcił wiernych do uczestnictwa
w XVIII Pielgrzymce Rodzin Radia Maryja, która odbędzie się na Jasnej Górze w dniach 10-11 lipca bieżącego roku.
Połączyliśmy się również z O. Tadeuszem Rydzykiem - dyrektorem Radia Maryja i założycielem Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
- Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy się dzisiaj z Wami modlić w tej niewielkiej podrzeszowskiej miejscowości. To dla nas wszystkich wielki dar
od Boga, gdyż tu w Terliczce stajemy przed Obliczem Pani Fatimskiej oraz doświadczamy niezwykłej i cudotwórczej działalności św. O. Pio. Nasza rozgłośnia
ma charakter nie tylko ogólnopolski, ale także światowy. Na wspólnej modlitwie jednoczą się z nami polonie na całym świecie. Drodzy Bracia i Siostry,
dziękuję Wam za obecność i modlitwę- zakończył Ojciec Dyrektor.

Spotkanie uświetnił piękny występ słowno - muzyczny przygotowany przez dzieci z Terliczki. W atmosferze modlitwy, śpiewu i muzyki wierni przystąpili
do uroczystej Mszy św., w której przewodniczył O. Jacek Waligóra - Prowincjał Krakowskiej Prowincji Zakonu Kapucynów. Kazanie wygłosił ks. inf Stanisław
Mac - proboszcz katedry rzeszowskiej. Kaznodzieja apelował o poddźwignięcie się całej ludzkości z grzechów kłamstwa, wyzysku, nieczystości, alkoholizmu,
lenistwa oraz niesprawiedliwości społecznej. Ubolewał nad panoszącym się złem, nienawiścią, zakłamaniem i przemocą. Przypomniał o tragicznej katastrofie
samolotu prezydenckiego pod Smoleńskim, w której zginęła elita polityczna i kwiat polskiego narodu. Dzisiaj już rzadko wspomina się o tamtych bolesnych
dla Polski wydarzeniach - słusznie zaznaczył kaznodzieja. Następnie doświadczyliśmy dwóch gwałtownych fal powodziowych. Nikt sobie do końca nie zdaje
sprawy ze skutków tej straszliwej powodzi. Aż 10% polskiego społeczeństwa w wyniku powodzi straciło dach nad głową i dorobek całego swojego życia.
Wyniki tych ostatnich powodzi są przerażające. Kaznodzieja zachęcał również do aktywnego udziału Polaków w wyborach prezydenckich, a następnie prosił
o mądry i przemyślany wybór prezydenta.


Po uroczystej Mszy św. kustosz Sanktuarium w Terliczce - O. Jan Sochocki ze wzruszeniem podziękował za obecność Radiu Maryja i TV Trwam. Z ciepłymi
słowami zwrócił się do wszystkich pielgrzymów z bliska i z daleka. Po modlitwie różańcowej wszyscy pielgrzymi mogli liczyć na smaczny i gorący posiłek.
Na zakończenie spotkania odbyła się wieczorna audycja rozmów niedokończonych poświęcona tematyce kapłaństwa, którą wierni mogli usłyszeć na antenie
wspomnianego już wcześniej Radia Maryja.

Tekst i fotografie: Mateusz Porada
Tekst jest materiałem redakcji „Niedziela"
Matura z Bożą pomocą
Maj dla każdego Polaka jest z wielu względów szczególnym miesiącem. W tym okresie wszystko rozkwita,
trawa się zieleni, w powietrzu czuć woń kwiatów, budzi się przyroda, tętni życie a łąki niczym malowniczy pejzaż złocą się mleczem. Początkiem miesiąca
w ciszy i zadumie przeżywamy narodowe święto uchwalenia Konstytucji. Kościoły rozbrzmiewają miłym i radosnym śpiewem nabożeństw majowych. W myśl słów
dobrze nam wszystkim znanej pieśni - „Chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone., dalej słuchamy - „Chwalcie z nami Panią świata, Jej
dłoń nasza wieniec splata", z wielką pokorą pragniemy oddawać cześć Maryi. Orędując za nami u Boga w niebie, wyprasza szczególne łaski dla całej ludzkości.
Dziękujemy Panu za każdy godnie przeżyty maj naszego życia, prosząc o Bożą opiekę na co dzień.
Staropolskie przysłowie mówi, że w maju z chwilą rozkwitu kasztanów rozpoczyna się okres egzaminów
maturalnych, który trwa prawie aż do końca miesiąca. Egzamin dojrzałości zazwyczaj wiąże się z większym lub mniejszym stresem. Warto pamiętać, że etap
solidnego przygotowania do matury jest długotrwałym i czasochłonnym procesem, który nierzadko okupiony jest ciężką pracą a także dużym zaangażowaniem
w naukę na bieżąco. Zadowalający wynik egzaminów to efekt systematycznej pracy połączonej z modlitwą na przestrzeni trzech lub czterech lat. Czas jaki
maturzysta poświęca na uczestnictwo w zajęciach szkolnych, pracy samodzielnej oraz na rozwiązywaniu próbnych arkuszy maturalnych to połowiczny sukces.
Nasze starania należy bowiem ubogacić i umocnić w modlitwie. Myślą przewodnią naszej nauki niech będą proste, lecz wymowne słowa - „módl się i pracuj".
Warto również zaznaczyć, że istnieje w tradycji polskich klas maturalnych piękny zwyczaj godny pochwały i naśladowania, w którym to uczniowie klas
maturalnych wraz z nauczycielami i katechetami pielgrzymują do Częstochowy, aby trwać na wspólnej modlitwie i kontemplacji przy obrazie Pani Jasnogórskiej.
Modląc się, upraszają w ten sposób wiele łask i darów Ducha Świętego oraz opiekę Bożą na egzaminie przez wstawiennictwo NMP. Modlą się również o wybór
drogi życiowej, o powołania duszpasterskie, świeckie i zakonne. Swoje prośby, dziękczynienia oraz intencje składają na ołtarz, ufnie wierząc, że ich
trud pracy i nauki zostanie hojnie wynagrodzony.
„...jak trwoga to do Boga"
Utarło się w polskim społeczeństwie przekonanie, że do Boga zwracamy się tylko wtedy, kiedy nam jest ciężko i zle, kiedy nie możemy sobie sami pomóc.
Jedno, co nie ulega najmniejszej wątpliwości to sam fakt, że przy Bogu i modlitwie należy trwać zawsze, bez względu na status materialny, pozycję społeczną
czy wiek. Nie możemy zaniedbywać naszych więzi i relacji z Bogiem, tak samo jak nie jest wskazane zaniedbywanie przedmiotów maturalnych i zepchnięcie ich
na margines już od pierwszej klasy szkoły średniej. W przeciwnym wypadku ciężar nawarstwiających się zaległości, zacznie nam silnie doskwierać i z czasem
może się on stać nie do nadrobienia. Nie ustawajmy w modlitwie, bądźmy żywymi świadkami miłości i wierności krzyża Chrystusowego oraz umiejmy żyć w
prawdzie, krocząc na co dzień Bożymi przykazaniami. Pamiętajmy o Bogu i Jego nieskończonej miłości nawet w chwilach, kiedy prowadzimy dostatnie i komfortowe
życie. Drodzy Maturzyści! Chrystus dzisiaj dostrzega Wasz wysiłek, poświęcenie oraz wkład pracy, jaki włożyliście w okres przygotowania do egzaminu
maturalnego. W ciszy i skupieniu oddajmy cześć i chwałę Duchowi Świętemu, modląc się o natchnienie, mądrość, światłość duszy i umysłu a także o umiejętność
w podejmowaniu trafnych i słusznych decyzji na ścieżkach naszego życia. Z wiarą i ufnością przystąpmy do egzaminu maturalnego, który z Bożą pomocą nie
będzie stanowił żadnego problemu.
Mateusz Porada
Tekst jest materiałem redakcji „Niedziela"
W pierwszą niedzielę po Wielkanocy, Kościół na całym świecie obchodzi wielką uroczystość Miłosierdzia Bożego.
Łukawiec okryty płaszczem Miłosierdzia Bożego
Dnia 11 kwietnia o godz. 11:00 w Kościele parafialnym w Łukawcu Górnym pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego odbyła się uroczysta Msza św. odpustowa.
Uroczystości przewodniczył O. Jan Maria Sochocki OFM Cap. - kustosz Sanktuarium Matki Bożej fatimskiej i św. Ojca Pio w Terliczce.
„Ufność w Miłosierdzie Boże, zapewnienie daje nam, że w godzinę naszej śmierci, przyjdzie po nas Jezus sam".
Święto Miłosierdzia Bożego w Łukawcu jak co roku nabrało wielkiego znaczenia, a Msza św. odpustowa była przeżywana w sposób szczególny i wyjątkowy.
W przeddzień uroczystości mieszkańcy wsi starannie przygotowują Kościół ozdabiając ołtarz pięknymi kwiatami. Już od piątku wierni - młodzież i dorośli
bardzo chętnie przybywają do świątyni, aby wspólnie modlić się i adorować Najświętszy Sakrament. Uroczystość parafialną w Łukawcu poprzedza także
dziewięciodniowa nowenna do Miłosierdzia Bożego. Modlitwę i czuwanie przy ołtarzu pańskim wieńczy koronka do Miłosierdzia Bożego oraz wieczorna Msza św.,
która jest sprawowana przez proboszcza tutejszej parafii - ks. prałata Stanisława Jezierskiego. Wnętrze Kościoła w Łukawcu charakteryzuje drewniany
krzyż stanowiący ołtarz główny a także cztery kolorowe, mozaikowe witraże - Jezusa Miłosiernego, św. siostry Faustyny, Jana Pawła II oraz św. Wojciecha.

Co roku w uroczystości Miłosierdzia Bożego uczestniczy coraz więcej wiernych z sąsiednich parafii.
W homilii O. Jan Maria Sochocki nawiązał do tragedii samolotu prezydenckiego pod Smoleńskim,
w której zginęła para prezydencka, posłowie, parlamentarzyści i duchowieństwo.
 Uzasadniał, że Bóg ma swoje plany wobec naszej ojczyzny, a dzieje
historii Polski zawsze były naznaczone krwią i bólem. Na naszych oczach przeżywamy po raz kolejny po Katyniu i odejściu do wiecznej chwały sługi Bożego -
Jana Pawła II, wielki dramat i niewyobrażalny smutek. Nasze polskie serca znowu krwawią - podkreślił. Kaznodzieja odniósł się również do słów Ewangelii
według św. Jana - „Uwierzyłeś Tomaszu bo mnie ujrzałeś, błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli". Powołując się na przykład niewiernego
Tomasza, podkreślił, że współczesnemu człowiekowi tak często brakuje wiary i ufności w istnienie Boga i sens zbawienia. Należy trwać w wierze i
nigdy nie ustawać w modlitwie, a swoim dobrym i uczciwym życiem dawać świadectwo prawdziwego chrześcijanina w świecie.
Na zakończenie Mszy św. odpustowej ks. prałat Stanisław Jezierski serdecznie podziękował O. Janowi za sprawowanie Najświętszej Ofiary i wygłoszenie Słowa
Bożego. W ciepłych słowach uznania zwrócił się również do Ochotniczej Straży Pożarnej w Łukawcu, która podczas Tridum Paschalnego niezawodnie czuwała przy grobie pańskim oraz tak licznie wzięła udział podczas Mszy św. odpustowej i procesji.

Mateusz Porada
Ks. prałat Stanisław Jezierski . Parafia pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego w Łukawcu jest pierwszą parafią pod tym wezwaniem w diecezji, Polsce
i na świecie. Święto Miłosierdzia Bożego w Łukawcu stanowi dla wszystkich parafian wielką ucztę duchową. Z roku na rok stale wzrasta liczba czcicieli
Miłosierdzia Bożego. Jest to znak, że kult Miłosierdzia Bożego rozlewa się nie tylko na teren naszej diecezji, ale także na całą Polskę i świat.
Tekst jest materiałem redakcji „Niedziela"
List kondolencyjny skierowany na ręce O. Generała Towarzystwa Chrystusowego
Czcigodny O. Generał
Towarzystwa Chrystusowego
Poznań
Zasyłam wyrazy szczerego współczucia z powodu odejścia do Pana Księdza Jana Bojdy, wywodzącego się z naszej parafii.
Śp. Ksiądz Jan Bojda wierny swemu powołaniu, urzeczony przykładem Prymasa Polski , Augusta kardynała Hlonda i przewodnika duchowego Księdza
Ignacego Posadzego, wybrał służbę wśród Polaków poza granicami naszego kraju, zjednywał ich dusze dla Boga i pomagał zachować więź serdeczną
z Ojczyzną.
Pełniąc służbę Bożą w kraju św. Jana Marii Vianneya, nie miał względu na siebie, ale szukał wszędzie chwały Bożej.
Oddalony od miejsca swego urodzenia nie zapominał o nim, utrzymywał kontakt z naszą nowo powstałą parafią Matki Bożej Fatimskiej i wykazywał dużą troskę o nasze Sanktuarium Świętego Ojca Pio.
Niech Bóg, który na każdego z nas czeka, przyjmie Go do orszaku swych Świętych a Winnica Pańska niech w następcach zyska nowych krzewicieli Bożej chwały.
Dotknięty w ostatnim czasie poważnym zagrożeniem zdrowia, nie mogę uczestniczyć w ceremonii pogrzebowej.
W dniu 6 marca, w sobotę odprawimy uroczystą Mszę św. pogrzebową w rodzinnej Terliczce.
Kustosz Sanktuarium Świętego Ojca Pio
Proboszcz parafii Matki Bożej Fatimskiej w Teliczce
O. Jan Maria Sochocki OFM Cap
Z wizytą w ośrodku dla narkomanów w Piastowie koło Warszawy.
Narkoman - człowiek zapomniany
Narkomania to słowo znane nie od dziś. To choroba przewlekła i nawrotowa, niosąca zaburzenia w sferze fizycznej, psychicznej, społecznej i duchowej.
Ale czy tylko? Narkomania, bo o niej mowa to przede wszystkim choroba braku miłości.
Z Ojcem Kamilianinem - opiekunem ośrodka dla narkomanów w Piastowie koło Warszawy rozmawia Mateusz Porada
Mateusz Porada: Ojcze, czy każdy może całkowicie uwolnić się z nałogu?
Ojciec Kamilianin: Wyleczenie z narkomanii jest prawie niemożliwe. Mówi się o „zaleczeniu" i tych zaleczonych jest bardzo niewielu, około
dziesięć procent. Udaje się to różnie. Jedni wytrzymują półtora roku, inni przeszli przez cały proces i zaleczeni wyszli na zewnątrz. Są i tacy,
którzy odchodzą po miesiącu.
Mateusz Porada: Dlaczego odchodzą?
Ojciec Kamilianin: Z różnych powodów. Niektórzy przychodzą tylko przetrwać zimę.
Mateusz Porada: Z jakich rodzin pochodzą Ojca podopieczni?
Ojciec Kamilianin: zazwyczaj z rodzin patologicznych. Byli tacy, którzy chcieli „posmakować życia" na własna rękę, poza domem. Takim ludziom
często brak jest odporności na stres czy lęk, są pogardzani przez własną rodzinę i społeczeństwo, czują się zagubieni. Człowiek spotyka się z narkotykami
w różnych sytuacjach swojego życia. Może by bezdomnym i po prostu spróbować na ulicy, może opływać w luksusach i brać dla ubarwienia swojej codzienności,
z ciekawości czy też za namową kolegów. Są przypadki, że młody człowiek sięga po narkotyki tylko dlatego, że został „zapomniany" przez swoich rodziców.
Pragnie na krótki okres czasu poczuć się komfortowo. Substancje narkotyczne wprowadzają go w świat intelektualnych i emocjonalnych złudzeń. Narkotyki
w dzisiejszych czasach są bardzo różne, począwszy od marihuany, a kończąc na kokainie czy heroinie. Pamiętajmy, że każdy narkotyk „miękki" czy
„twardy" może silnie uzależnić.
Mateusz Porada: Zapytam jeszcze, czy mogą odwiedzać swoich rodziców?
Ojciec Kamilianin: Niestety nie jest to możliwe. Rodzice mogą tutaj przyjeżdżać. Każdy wyjazd mógłby się skończyć dla nich powrotem do nałogu. Nie
mogą opuszczać ośrodka. Panuje tutaj wyjątkowa dyscyplina. To wszystko dla ich dobra. Na co dzień korzystają z modlitwy w tutejszej kaplicy.
Tylko w niedzielę i święta zorganizowaną grupą wybierają się do kościoła.
Mateusz Porada: Czy któryś z podopiecznych Ojca szczególnie się wyróżnił?
Ojciec Kamilianin: Jest tu jeden chłopak, który całkowicie się wyleczył i został ich opiekunem. Jednak takie przypadki zdarzają się niezmiernie rzadko.
Mateusz Porada: Czy Polacy rozumieją, czym jest problem narkomanii?
Ojciec Kamilianin: Myślę, że ciągle jednak nie. Wciąż istnieje stereotypowe myślenie, według którego narkoman kojarzy się nam z najgorszym menelem.
Narkomania zmieniła się, mamy teraz uzależnionych, którzy robią później kariery zawodowe. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że narkomania jest potworną
chorobą o podłożu psychicznym, chorobą która jest prawie nieuleczalna i nawracająca. Jest to ogromny dramat dla młodych ludzi, którzy wchodzą
w uzależnienie. Jest to dramat dla najbliższej rodziny jak również dla społeczeństwa.
Mateusz Porada: Czy widoczne są różnice zrozumienia problemu narkomanii w Polsce i w innych krajach?
Ojciec Kamilianin: W krajach Europy Zachodniej akceptacja problemu jest zdecydowanie większa niż w Polsce. Na szczęście u nas postawy społeczne
też się zmieniają. Osobiście uważam, że dzieje się to zbyt wolno. Powinniśmy cały czas pracować nad ich zmianą. Jest to ciągłe zadanie edukacyjne.
Niestety nie jest łatwe.
Mateusz Porada: Czy w ostatnich latach jest więcej osób, które potrzebują pomocy Ojca?
Ojciec Kamilianin: Zawsze zgłaszało się dużo osób, więc trudno mi jest ocenić. Zazwyczaj ośrodki zawsze są pełne i często trzeba czekać na przyjęcie.
Mateusz Porada: Czy przyjaźni się Ojciec z osobami, które trafiają do ośrodka?
Ojciec Kamilianin: Zasadniczo nie. Staram się unikać nawiązywania zbyt emocjonalnych więzi z podopiecznymi. Trudno jest cos od nich wyegzekwować,
gdy pozostaje się w koleżeńskich relacjach. Robię to wbrew swojemu charakterowi. Od narkomanów w czasie terapii trzeba wiele wymagać. Ja mam im
przede wszystkim pomóc.
Mateusz Porada: Jakie ma Ojciec najbliższe plany?
Ojciec Kamilianin: Moje najbliższe plany są trudne do określenia. Chciałbym nadal pomagać narkomanom. Mam nadzieję, że z Bożą pomocą to się uda.
Mateusz Porada: Bóg zapłać. Dziękuję Ojcu za poświęcony czas.
Ojciec Kamilianin: Ja również dziękuję. Szczęść Boże.
Człowiek, który stał się modlitwą
23 lutego podczas uroczystej Mszy św. do kultu św. Ojca Pio w Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej i św. O. Pio w Terliczce, mieliśmy okazję
trwać na wspólnej modlitwie wraz z Ojcem Janem - kapłanem ze Zgromadzenia Zakonnego św. O. Pio z Częstochowy. Pełni skupienia w atmosferze Wielkiego
Postu przystąpiliśmy do nabożeństwa, w którym przewodniczył wspomniany już wcześniej Ojciec Jan Bentkowski.

W homilii Ojciec Jan powołał się na przykład św. Ojca Pio, podkreślając Jego skromność, pokorę i chęć do modlitwy. Zaznaczył, że ludzie przybywający
do San Giovanni Rotondo zawsze po spotkaniu z Świętym, odczuwali boży spokój i odzyskiwali radość życia. Fenomen św. O. Pio polegał na nieustannej
i żarliwej modlitwie, w której stygmatyk przedstawiał Bożemu Miłosierdziu wszystkich grzeszników na całym świecie. Kaznodzieja zwrócił uwagę, że
twarz Świętego zawsze emanowała nadzwyczajną dobrocią i miłością. Miłością nie tylko do ludzi, którzy na co dzień trwali przy Chrystusie, ale
także dla tych, którym daleko było do Boga i Jego przykazań. Podkreślił, że św. O. Pio winien by wzorem świętości do naśladowania dla wszystkich
kapłanów oraz największym autorytetem dla nas ludzi. Święty z Pietrelciny był doskonałym przykładem jak stawiać Boga w życiu na pierwszym miejscu
i jak budować swoje życie na Chrystusowym fundamencie. Objaśniał także, że istnieje szczególna relacja - więź między Chrystusem a Bogiem. Uwzględnił,
że człowiek może się zbawić jedynie wtedy, kiedy kroczy drogą prawdy i miłości. Jest ona bardzo wąska i często staje się niewygodna i zbyt trudna
dla ludzi, którzy tutaj na ziemi opływają w luksusach i szukają szczęścia materialnego. Święty, który stał się modlitwą i nią żył - Święty Pio, który
dla nas jest najdoskonalszą wskazówką do Chrystusa - dodał Ojciec Jan.

Tekst i fot. Mateusz Porada
Światu potrzeba dobrych egzorcystów.
Modlitwa w Terliczce o uzdrowienie duszy i ciała
Dnia 23 lipca o godz. 18-tej w Sanktuarium Św. Ojca Pio i Matki Bożej Fatimskiej w miejscowości Terliczka odbyło się nabożeństwo
ku czci Świętego z Pietrelciny. Mszy św. przewodniczył O. Karol Adamowicz- egzorcysta z Radecznicy.
Paradoksem stał się fakt, że dzisiejszy świat ma do zaoferowania współczesnemu człowiekowi znacznie więcej niż w przeszłości. Stale
poszerzają się kręgi naszych możliwości: możemy bez najmniejszego problemu nawiązywać nowe znajomości, rozwijać się i kształcić, odpoczywać w coraz to
dogodniejszych i luksusowych warunkach. Człowiekowi w dobie XXI wieku wydawać by się mogło, że swoją wiedzą ogarnął już wszystko co możliwe.
Jednak na tym etapie wysokiego mniemania o sobie należy odpowiedzieć na podstawowe pytanie: Czy pomimo tych wszystkich udoskonaleń i korzyści
jakie odnosimy, nie zapominamy o Bogu? Człowiek nie może być w pełni szczęśliwy bez obcowania z Bogiem.
„Bez Boga ani do proga" - to staropolskie jakże mądre i wymowne przysłowie jak najbardziej odzwierciedla sens słabej, grzesznej i ułomnej
natury ludzkiej. Człowiek, który dobrowolnie wykorzenia Boga ze swojego życia, natychmiastowo może stać się głównym obiektem ataków złego ducha.
Dzisiejszy świat coraz bardziej potrzebuje pomocy egzorcystów.
Moc modlitwy różańcowej

W homilii O. Karol Adamowicz zachęcał wiernych do umiłowania modlitwy różańcowej, dzięki której Pan Bóg obdarza nas wielkimi łaskami.
„Bądź narzędziem Ducha Świętego" - tymi słowami zwrócił się do kaznodziei O. Jan Maria Sochocki- kustosz tutejszego Sanktuarium.
Podczas kazania egzorcysta wielokrotnie podkreślił, że przychodzą do niego ludzie z różnymi problemami, którzy proszą o pomoc i modlitwę.
Przykładem tego może być opętana kobieta, która prosiła O. Karola o modlitwę w swojej intencji na grobie Jana Pawła II. Osoba ta pozwoliła wejść
szatanowi w swoje życie poprzez próby wywoływania duchów. Od złego ducha została uwolniona dzięki Eucharystii. Jest to dowód, że istnieje zło,
istnieje szatan, który prowadzi nas do nieszczęść. Jeżeli będziemy trwać przy Panu Bogu, diabeł odejdzie od nas. Szczególną moc
w pokonaniu szatana ma modlitwa różańcowa. Kiedy nie ma praktyk religijnych, powstaje luka i w nią wchodzi szatan. Należy pamiętać o modlitwie.
Jest to dla nas ratunek i zwycięstwo. Czas, który poświęcamy na modlitwę jest kilkakrotnie wynagradzany. Powinniśmy innym pomagać jak święci
i tak trwać na modlitwie jak Oni. Pan Bóg podarował nam Św. Ojca Pio, który uwielbiał modlitwę różańcową. Zwycięstwo jest przez różaniec, należy go
codziennie odmawiać.

„Niech duch Św. Ojca Pio was wszystkich przeniknie i umocni w modlitwie".- zgromadzonym na Eucharystii wiernym życzył O. Karol.

Tekst i fotografie: Mateusz Porada
Kapłaństwo i naczynia gliniane
Ks. Ireneusz Skubiś
Kazanie wygłoszone 22 czerwca 2009 r. w sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej i św. Ojca Pio wTerliczce k. Rzeszowa w związku z rozpoczętym w Kościele katolickim Rokiem Kapłańskim
Kilka dni temu byłem naocznym świadkiem tragicznego wypadku. Wielki TIR zepchnął do rowu samochód osobowy i wprost go zmiażdżył.
Zginęło dwoje ludzi - brat i siostra. Zatrzymaliśmy się, podszedłem do obecnych na miejscu wypadku straży i policji, powiedziałem,
że jestem księdzem i chcę udzielić rozgrzeszenia. Oczywiście, dano mi taką możliwość - rozgrzeszyłem tych dwoje nieszczęśników.
I tak sobie myślę: realizuję wiele poważnych dzieł, napisałem wiele artykułów, książek, wygłosiłem wiele referatów, uczestniczyłem
w setkach konferencji. I co jest w tym wszystkim najważniejsze? Otóż to, że mogłem rozgrzeszyć umierających, że spełniłem podstawową
funkcję kapłańską.
19 czerwca tego roku Ojciec Święty Benedykt XVI otworzył Rok Kapłański, wskazując światu na postać św. Jana Vianneya, proboszcza
z Ars, którego uczynił patronem wszystkich kapłanów. Pokazał człowieka bardzo prostego, który nawet miał kłopoty z nauką, ale był
zdolny do wielkiej miłości Boga, dzięki czemu stał się kapłanem niezwykłym.
Dziś przychodzimy do Terliczki na zaproszenie św. o. Pio, przychodzimy do jego sanktuarium. W albumiku wydanym przez „Niedzielę"
widzieliśmy zdjęcie ciała tego włoskiego świętego, wydobytego z grobu po 40 latach. Z równie wielką fascynacją jak w przypadku św.
Jana Vianneya patrzymy i na tego kapłana, prostego kapucyna, który Boga ukochał przede wszystkim, który przyjął Jezusowe stygmaty
i w swojej posłudze wiernym realizował radykalizm miłości. Właściwie można powiedzieć, że niewiele więcej robił ponad to, że dużo
się modlił, sprawował Msze św., spowiadał, wszak zawsze był bardzo blisko Pana Jezusa Cierpiącego.
Czasem wydaje się, że trzeba nam tak wiele - przestrzeni, samochodów, podróży, wysokich kont bankowych. A okazuje się, że są rzeczy
o wiele ważniejsze. Bóg wszystkim nam je daje. Nam, księżom, także może się nieraz wydawać, że czegoś nam brakuje, że za mało osiągnęliśmy,
chcielibyśmy może być bardziej docenieni. Tymczasem Bóg daje nam tak dużo. Gdy czasami głoszę kazania na kapłańskich prymicjach,
przypominam młodym kapłanom wielką prawdę: zaczynasz nowe, kapłańskie życie, pamiętaj, że odprawiasz Mszę św. taką samą, jaką
sprawuje papież, biskup i tysiące księży, że uczestniczysz w wielkiej tajemnicy Boga, która jest jednocześnie „mysterium tremen-dum"
i „mysterium fascinosum", jak powiedzieliby filozofowie; „mysterium tremendum" - bo człowiek drży, dotykając wielkich spraw Bożych,
jednocześnie „mysterium fascinosum" - bo tajemnica ta porywa go w niezwykłe przestrzenie Bożej miłości, darów Ducha Świętego, Bożego
miłosierdzia. Kapłan cały czas znajduje się w kręgu wielkich rzeczy mistycznych.
Gdy więc tu, w Terliczce, patrzymy na św. o. Pio, chcemy zobaczyć w nim nade wszystko kapłana Bożego, kapłana Eucharystii,
kapłana wielkiej modlitwy, kapłana, który ukochał Chrystusa - i to było dla niego najważniejsze, to mu wystarczało. Pamiętamy,
że o. Pio szedł przez życie z ogromnym cierpieniem. A przecież bał się stygmatów, prosił Boga, by pozwolił mu cierpieć, ale by oszczędził
tych zewnętrznych znaków, widocznej krwi. Stało się inaczej. Bóg zażądał od o. Pio krwawej ofiary-ran nóg, rąk, boku i ramienia. i o. Pio
przyjął wolę Bożą. Odprawiałem kiedyś Mszę św. w kaplicy, w której przez dwa lata w odosobnieniu sprawował Mszę św., bo Kościół jakby nie
dowierzał jego stygmatom. O. Pio znosił to z wielką pokorą i posłuszeństwem wobec Kościoła. To kapłan, który pokazuje nam wszystkim, co to
znaczy miłość do Chrystusa Ukrzyżowanego. Sam przylgnął do Niego, przywarł do Jego ran i pokazał, że miłować Boga to ogromne bogactwo człowieka.
Dzisiaj patrzymy na św. o. Pio głównie przez pryzmat stygmatów, niezwykłych znaków jedności z Chrystusem Cierpiącym. Pamiętajmy, że
wyraża się w nich jego kapłaństwo, sprawowana przez niego Eucharystia, posługa w konfesjonale, sakramenty. To bardzo ważny przykład
dla współczesnego Kościoła, dla współczesnego księdza. Jako kapłani powinniśmy jeszcze raz spojrzeć na nasze własne kapłaństwo. Każdy
z nas być może powinien na nowo przyjrzeć się swojemu podaniu o udzielenie święceń - każdy z kapłanów takie podanie pisał. Może to
bardziej otworzyłoby nam oczy na nasze kapłańskie zobowiązania. Gdyby kapłaństwo było przez nas przeżywane jak wtedy, w dzień przyjęcia
święceń, może świat inaczej by dzisiaj wyglądał. Bo bardzo wiele zależy od kapłanów. Jakość życia świata, jego grzechy zależą od tego,
jak pracują kapłani.
Dobrze zatem, że ogłoszony został Rok Kapłański. To genialny pomysł Benedykta XVI. Należy bowiem na nowo odczytać kapłaństwo, a także
przyjrzeć się więziom kapłana z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym, który jest Bogiem posłanniczym - Bóg Ojciec posyła Syna i razem posyłają
Ducha Świętego. I Kościół realizuje to posłannictwo - posyła biskupów i kapłanów, a wszystko jest wspierane Bożą siłą. Dlatego w naszym
kapłaństwie, zanurzonym w kapłaństwo Jezusa Chrystusa, jest ogromna moc. Potwierdza to kapłaństwo o. Pio. Święty Stygmatyk umarł, ale
jego kapłaństwo jest ciągle żywe, bo wciąż wędrują do niego ludzie, modlą się i zmieniają swoje życie. Z San Giovanni Rotondo do Boga
płynie nieprzerwana fala modlitwy, spowiedzi, Eucharystii... Pielgrzymka Benedykta XVI do San Giovanni Rotondo miała również na celu
pokazanie kapłanom świata, gdzie jest ich siła i moc.
Redakcja „Niedzieli", włączając się w Rok Kapłański, zorganizowała w Częstochowie, wal. Sienkiewicza prowadzącej na Jasną Górę,
wystawę poświęconą słudze Bożemu ks. Jerzemu Popiełuszce. To także wzór kapłana, który uczy, jak kochać Boga i Ojczyznę.
Chciałbym, byśmy wszyscy w Roku Kapłańskim spojrzeli jeszcze raz na kapłaństwo. Oczywistą jest rzeczą, że nieustannie mamy to czynić
my, księża. Ale z pewnością dobrze będzie, jeżeli przyjrzą się mu katolicy świata, a wtedy spojrzą na swoich kapłanów z miłością i wdzięcznością.
Nieżyjący już biskup Roman Andrzejewski z Włocławka, gdy upadł Związek Radziecki, pojechał na tereny Ukrainy i Białorusi i opowiadał później,
że ludzie biegli, by go zobaczyć, bo wielu nigdy nie widziało biskupa. Ci ludzie pozbawieni kapłanów umierali samotnie, bo nie miał ich kto
wyspowiadać, udzielić sakramentów. Bogu dzięki, mamy w Polsce duszpasterzy. Pamiętajmy, że to wielki skarb, ale możemy go stracić, bo jest
umieszczony w glinianych naczyniach.
Niech więc Rok Kapłański, który tutaj ze św. o. Pio niejako rozpoczynamy, będzie rokiem odnowy spojrzenia na kapłańskie życie, niech
będzie czasem wielkiego przylgnięcia do Chrystusa Wieczystego Kapłana. I zróbmy może taki mały rachunek sumienia, zadając sobie pytanie,
ile dobrych słów wypowiadamy o kapłanach, a ile złych, i mając świadomość, że z każdego słowa, a szczególnie z tego wypowiedzianego
przeciwko księżom, wybranym spośród nas przez samego Chrystusa, trzeba będzie zdać kiedyś sprawę.
Niech św. o. Pio prowadzi nas w tej refleksji nad naszym kapłaństwem i nad wieczystym kapłaństwem Jezusa Chrystusa.
Trochę Dukli w Terliczce- 23 maja 2009r.
To już kolejna uroczystość w tym roku kultu św. Ojca Pio, która niczym magnes skupiła tego wieczoru w świątyni tłumy pielgrzymów z Przeworska,
Kolbuszowej, Łańcuta, Jarosławia, Jasła oraz z okolicznych miejscowości. Dlatego też, aby zająć miejsce tuz przy ołtarzu należało przybyć do
Sanktuarium co najmniej godzinę przed rozpoczęciem nabożeństwa. W uroczystości przewodniczył kustosz relikwii św. Jana z Dukli - O. Krystian Olszewski.
Wśród celebransów byli: O. Jan Maria Sochocki, O. Klemens Blajda, ks. Kapelan Władysław Sidor oraz ks. Roman z Rzeszowa.


Homilia
„Szczęść Boże!" - tymi słowami rozpoczął O. Krystian Olszewski. Zebrani wierni w świątyni uważnie wsłuchiwali się w każde słowo wypowiedziane
z ust kustosza relikwii św. Jana z Dukli. .13 maja 2009 roku przybył do nas zacny arcybiskup Ignacy Tokarczuk wraz z kapłanami naszej archidiecezji,
aby podziękować za życie, które jest i było nacechowane wielkim dynamizmem w sprawy Boże. Arcybiskup Tokarczuk dziękował w Dukli za uzyskiwane liczne
błogosławieństwa za pośrednictwem św. Jana. W dalszej części kazania O. Krystian jednoznacznie podkreśla, że przybywa do Terliczki, aby przy św. Ojcu
Pio podziękować za kapłana, który Go pierwszy raz w życiu wyspowiadał. Kustosz relikwii św. Jana z Dukli jest wdzięczny Bogu, że Pan na jego drodze
postawił taką osobę, która wzbudziła w sercu dar powołania do kapłaństwa. Zaznaczył, że człowiek współczesnego wieku odpycha Boga i Jego naukę na
margines własnego życia. W dniu dzisiejszym jesteśmy w Sanktuarium św. Pio z Pietrelciny-kapłana franciszkańskiego. Ojciec Krystian Olszewski
wspomniał, że staliśmy się świadkami mistycznego zjednoczenia Ojca Pio z Chrystusem, które ma już ponad 50 lat. Zaznaczył, że środki masowego
przekazu wpływają niekorzystnie na nasze słabości, kreują świat całkowicie wynaturzony i pozbawiony jakich kolwiek norm i zasad moralnych,
społecznych, etycznych i religijnych. Największą chorobą naszych czasów według O. Krystiana jest fakt, że ludzie nie potrafią nazwać po imieniu
grzechu, nie umieją się wypowiedzieć i opowiedzieć po stronie sumienia. Ojciec Krystian Olszewski w homilii odwołuje się do autorytetu św. Ojca Pio,
określając Go mianem .świętego kapłana., który własne życie nieustannie dialogował z Bogiem, w cichości, pokoju i dobroci serca. Podkreślił,
abyśmy podczas dzisiejszego nabożeństwa oddali cześć wszystkim tym , którzy po przez swoją ofiarną, a nierzadko także i męczeńską drogę życia
przysłużyli się do świętości następnym pokoleniom. Kustosz relikwii św. Jana z Dukli stwierdził, że jeżeli brakuje radykalnego świadectwa to
wszystko pęka i trudno jest sobie poradzić w życiu. Dziękujemy za radykalizm życia kapłańskiego.

Ojciec Krystian Olszewski wspomniał o pewnej historii, która miała swoje miejsce podczas jednej z wizyt duszpasterskich w Dukli.
Chodząc po kolędzie zorientował się, że w jednej z rodzin jest człowiek, który już bardzo długi okres czasu nie przystąpił do spowiedzi.
Obiecał kapłanowi, że przyjedzie do Sanktuarium wiosną. Gdy przybył do świątyni natychmiast poprosił ks. Krystiana o modlitwę, wyspowiadał się.
To była jego największa wewnętrzna radość w życiu. Właśnie w pierwszym roku kapłaństwa dokonała się tak wielka sprawa nawrócenia. - relacjonował
Ojciec Olszewski.

***

Po sakramencie Komunii Świętej oraz wygłoszonym końcowym błogosławieństwie: .Niech Was błogosławi Ojciec, Syn i Duch Święty. O. Jan Maria Sochocki
serdecznie podziękował celebransom nabożeństwa oraz wszystkim przybyłym pielgrzymom do Sanktuarium w Terliczce. Następnie wierni przystąpili do
ucałowania relikwii św. Ojca Pio z Pietrelciny.

Tekst i fot. Mateusz Porada
Uwolnienie od lęku-modlitwa w Terliczce
Jest takie miejsce na Podkarpaciu, do którego bardzo chętnie przybywają pielgrzymi oraz grupy modlitewne i oazowe
ze wszystkich zakątków Polski. W stosunkowo niewielkiej miejscowości Terliczka usytuowanej w pobliżu Rzeszowa istnieje
Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej oraz św. Ojca Pio. Kościół powstawał w latach 1984-1988 z inicjatywy pochodzącego
z Terliczki zakonnika kapucyńskiego - O. Włodzimierza Lecha. Proboszczem parafii jest O. Jan Maria Sochocki, zaś
w pracy duszpasterskiej pomagają mu O. Klemens oraz O. Gustaw. W skład Sanktuarium w Terliczce wchodzi dwupoziomowy
Kościół: górny - zwany potocznie przez wiernych Komnatą Matki Bożej Fatimskiej, dolny-pod wezwaniem kapucyńskiego
zakonnika i stygmatyka - św. Ojca Pio.

W okresie od maja do października w Kościele górnym każdego 13 dnia miesiąca
celebrowane są nabożeństwa poświęcone szczerzeniu kultu Matki Bożej Fatimskiej, zaś przez cały kalendarzowy rok
w Kościele dolnym każdego 23 dnia miesiąca odbywają się uroczystości do św. Ojca Pio z Pietrelciny.
23 kwietnia
2009 roku
We Mszy św. przewodniczył koordynator oazowy archidiecezji przemyskiej ks. Daniel Trojnar, który przybył na
nabożeństwo z grupą modlitewną młodzieży. Najświętsza ofiarę celebrowali również: O. Jan, O. Klemens, O. Gustaw
oraz ks. Władysław Sidor- kapelan z Łąki.
Głównym celem uroczystości było tytułowe „uwolnienie od lęku", które jak wielokrotnie podkreślał w kazaniu ks.
Daniel Trojnar na trwale w dzisiejszych czasach zakorzeniło się w życiu codziennym człowieka. Kapłan wspomniał,
że lęk i strach to dwa główne źródła słabości człowieka , które nie były obce również dla ludzi poprzednich epok.
Ksiądz Daniel Trojnar apelował do zebranych wiernych w świątyni, aby nie ulegali i nie poddawali się
zniewoleniu przez lęk. Celebrant stwierdził, iż zawierzając swoje życie Bogu i modlitwie możemy być pewni, że
każdy następny dzień będzie lepszy i spokojniejszy od tego poprzedniego. Trwale ufać i egzystować w miłości
i dobroci Boga do człowieka, to tak jakbyśmy budowali fundament naszego życia na skale. Uwolnić się od lęku,
frasunku i niepokoju to znaczy zanurzyć się w bezgranicznym morzu łask i darów nieskończonego Miłosierdzia Bożego.
Ks. Daniel Trojnar bardzo dużą uwagę zwrócił również na epizod związany z problematyką powszechnego zatrwożenia
człowieka, który dążąc do ideałów i prototypów współczesnego świata, tym samym oddala się od najważniejszych
wartości: Boga i bliźniego. W słowie bożym padło wiele wzniosłych i głębokich refleksji, które wygłoszone
z ust ks. Daniela z całą pewnością trafiały do wielu serc wiernych zebranych w Sanktuarium. Uwieńczeniem
charyzmy kapłana było na zakończenie kazania głośne i wdzięczne: „Bóg zapłać!", które dało się słyszeć w
całej świątyni.
Uroczyste zakończenie
W programie dzisiejszej uroczystości pozostała jedynie modlitwa o uwolnienie od lęku, której przewodniczył
koordynator oazowy archidiecezji przemyskiej-ks. Daniel Trojnar. Modlitwie towarzyszył śpiew młodzieży z grupy
oazowej, która wraz z ks. Danielem przybyła z Przemyśla. Na zakończenie nabożeństwa wierni przystąpili do ucałowania
relikwii św. Ojca Pio. Ojciec Jan Maria Sochocki złożył serdeczne podziękowania na ręce ks. Daniela Trojnara.
Gorące wyrazy wdzięczności nie ominęły również pielgrzymów, którzy i tym razem nie zawiedli swoją liczną
obecnością.
Tekst i fotografie: Mateusz Porada
|